Zaczął się nowy rok. I jak co roku ludzie coś postanawiają. Prawie wszyscy. Coś się zaczyna, a to chyba dobry czas na zmiany. Postanawiamy, że będziemy się odchudzać, że rzucimy palenie, alkohol, kawę, że będziemy więcej czasu poświęcać rodzinie, więcej ćwiczyć, mniej pracować i setki innych rzeczy. Ile z tych postanowień zostanie dotrzymanych? Tego nikt nie wie, ale chyba sam fakt, że chcemy coś w swoim życiu zmieniać świadczy tylko na naszą korzyść. Dążymy do doskonałości. Niestety otaczający nas świat i rzeczywistość, w której żyjemy rewiduje nasze postanowienia i w pewien sposób sprowadza nas na ziemię. A może poprostu za wysoko mierzymy. Może nie warto postanawiać, że się schudnie 25 kg. Postanówmy, że schudniemy 5, a potem można znowu coś postanowić. Po co zakłada, że z dnia na dzień rzucę palenie, gdy paliłam paczkę dziennie? Przecież to prawie nie możliwe. Może lepiej założyć, że codzień z tej paczki odłożę jednego papierosa, a w następnym miesiącu dwa i tak dalej. Nie zakąłdajmy odrazu wielkiej wyprawy do Malezji. Może na początek Mazury?
Metoda małych kroczków może pomóc w dotrzymaniu noworocznych postanowień. Ja też swoje mam. Reaktywować bloga. Nie zakładam, że będę codzień pisać. Metodą małych kroczków- raz w tygodniu, może częściej:) To nie jedyne postanowienie. Kilka miesięcy temu chciałam coś zmienić, ale było to zbyt ambitne. Wracam do tego postanowienia, ale z małą modyfikacją- powoli. I już zaczęłąm. Nie od jutra. Odrazu. Było nawet wielkie pożegnanie z przywiązaniem numer jeden.( żeby nie zapeszać nie napiszę z czym, ale dam znać, czy się udało)- kolejna rzecz już za tydzień. Jeden krok na tydzień, to moja metoda małych kroczków na skuteczność noworocznych postanowień.

Blondyneczki:D
Madzia:D
teodor
Ola
Paulina Kotwicowa:D
Dorota
Znowu Paulina:D
Crazy Frog- Żaba:D:D
8 błogosławieństw
Altos:D:D
me:D:D:D
Wanda:D
Destiny Praise
Zbigniew W.
Już tak o sobie kiedyś napisałam- gruba baba. A może raczej wyrośnięte babsko? Sama nie wiem. Ale spokojnie... nie ma w tym nic złego, że tak o sobie piszę:) Ja siebie akceptuję- z każdym wałeczkiem(:Trudno. Przyjaciele przychodzą i odchodzą. I jest czas samotności wewnętrznej, gdy czujesz, że jesteś zbędny; że mógłbyś być wszędzie tylko nie tam gdzie jesteś, bo tu nie jesteś potrzebny. Już nie uczę się mówić kocham, już nie chcę. Nie umiem i nie chce umieć. Przyjaźń tak samo jak miłość a może nawet bardziej równa się cierpieniu. Przychodzi taki czas, gdy przyjaciele radzą sobie dużo lepiej bez Ciebie. Chyba czas wtedy usunąć się i pozwolić im być ze sobą. Nie cierpię czuć się jak tak zwane piąte koło u wozu. Cholera! Aż się za bloga wzięłam. Ale nie da sie słowami oddać tego co tak naprawdę teraz czuje. A może lepiej byłoby jakby się dało. Napisać wszystko to co we mnie siedzi! Klnęła bym pewnie jak szewc, łez się nie da zapisać i może lepiej bo zbyt wiele by miejsca i sił mi zabrały... Wylałyby się ze mnie potoki słów, uczuć i myśli... To wszystko siedzi we mnie i rozrywa moją duszę, moje serce i wkońcu rozerwie moje życie...
Żałuję, że przychodzi taki czas, że starzy Przyjaciele już nie mają czasu, nie słuchają, bo znalazł się ktoś kogo łatwiej słuchać, z kim łatwiej się dogadać, kto może jest lepszym człowiekiem i tak łatwo dla niego z czegoś zrezygnować, tak łatwo dla niego skłamać, zataić, tak łatwo wiele mozna dla niego zrobić. Ja też tak mogę. Ale już nie mam dla kogo. Nie ma i osób i chęci. Nie mam cierpliwości czekać. Bo czekanie na tych moich Przyjaciół to jak czekanie na deszcz w czasie suszy. Bezcelowe.
A ja... chcę poprostu czuć przy sobie kogoś, kto bez względu na wszystko mnie nie ocenia, przytuli gdy tego potrzebuję. Jest. Rozmawia ze mną, znajdzie chwilę czasu w swoim zabieganiu, odbierze ode mni telefon i będzie wiedział kiedy jest mi źle i wysłucha... Będzie przyjacielem... chociaż tak trochę, ale nie tylko wtedy gdy nie ma nic lepszego do roboty. Nie będzie mnie wciskać kantem między jedno spotkanie a drugie. Przecież chodzi o zwykłe być. Ja chcę być. Jestem. Tylko komu to potrzebne? ... nikomu...
Eh... Krzyczeć mi sie chce...
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jestem rozgoryczona,
zła,
zrozpaczona,
wściekła,
samotna...... ale nie tak fizycznie.... tak w środku
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Boli................................
Puk... puk... puk... Eh... wcale nikt nie puka. Nawet jak przychodzi to nie puka. Dzwoni. Mam strasznie drażliwy dźwięk dzwonka do drzwi. Jak teraz o tym pomyślę... kurczę wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Może na takie detale zwraca się uwagę dopiero, gdy dają się we znaki. Z dzwonkiem, to np gdy przychodzi ktoś nieproszony... Aż trudno to sobie wyobrazić. No bo... jakbyśmy nie zwracali uwagi na znaki drogowe do czasu, gdy nie zatrzyma nas policja między zamkniętymi szlabanami kolejowymi; no to byłoby nie do pomyślenia. Chyba, że ktoś lubi małą dawkę adrenaliny. No, ale teraz jak o tym myślę, to zastanawiam się z czego to wynika. Ten brak skupienia, nie zwracanie uwagi na detale życia codziennego. Zabieganie. Napewno. Ja pewnie za bardzo skupiam się na tzw. życiu, które zapewne i tak znacznie odbiega od ogólnie przyjętej jego definicj. A może za bardzo wtapiam się w szablon? Wciąż się łapię na zabieganiu, niemyśleniu o celach wyższych. A już o zwracaniu uwagi na detale takie jak dźwięk dzwonka nie wspominając. Dziwne. Nie potrafię tego zrozumieć. Kiedyś taka nie byłam. Chyba kiedyś nie byłam tak "dorosła". Dzieciństwo ma lepiej. Bawi nas wtedy szczególnie drażliwy dźwięk dzwonka. No albo przynajmniej go słyszymy. No i nie ma zagrożenia, że zatrzymamy się samochodem między zamkniętymi szlabanami kolejowymi
Eh... tęskno się robi za tym błogim czasem słyszenia i widzenia wszystkiego. Za nie byciem dorosłym.
Młodość burzą pogania każdy dzień
A pod koniec czeka starość- cierpliwie.
Od pierwszego oddechu czeka na Ciebie.
Wyciąga ręce i przytula.
Starość jest łaskawa.
Uśmiechów ma wiele
Młodość śmieje się w twarz życiu
Ale na krańcu czeka Starość- nie zazdrości tamtego czasu.
Z pierwszym słowem dała ci zaproszenie.
Proste i czytelne.
Starość utula, odpręża.
Da Ci odpocząć przed Drogą.
Kochana Starość!
Darem nie jest dla wszystkich,
Doceni ją też niewielu.
Starość to marzenia, sny
Długie spacery.
Starość to układanie życia.
Starość ma w sobie więcej młodości niż dziecko w kołysce
Wyzbyta lęków, bez wielkich oczekiwań.
Prosta i dobra.
Dobra nasza Starość- wiecznie młoda i piękna!
piątek, 18 maja 2012
Tylu Was było: 29 897 (wersja testowa)
Ja. 23 lata. Gruba Baba.
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
I co tu zrobić gdy wszyscy oczekują czegoś od ciebie? Być sobą, pomimo wszelkich przeciwności!!! Nawet jeśli to tak trudne, że aż boli serce. Dlatego cieszę się każdą chwilą... Całkiem niedawno zroz...
więcej...I co tu zrobić gdy wszyscy oczekują czegoś od ciebie? Być sobą, pomimo wszelkich przeciwności!!! Nawet jeśli to tak trudne, że aż boli serce. Dlatego cieszę się każdą chwilą... Całkiem niedawno zrozumiałam,że prawdziwe szczęście nie polega na tym, by być kochanym. Szczęśliwy jest ten, który kocha. Cieszę się, że jestem wśród tych szczęśliwców. Jestem szczęśliwa, bo mam tak wiele... wiem, co to miłość, przyjaźń, wierność i oddanie. Nie zniechęca mnie nawet brak wzajemności. Kocham i pragnę duszy tej ukochanej osoby... I nie oczekuję nic wzamian... I właśnie o mnie, o życiu, miłości, przyjaźni i o wszystkim, o czym myślę możecie tu przeczytać;)
schowaj...